czwartek, 27 czerwca 2013

DIY: How to make chocolates- movie :)

W końcu mi się udało! :)
 At last!



 Przepis przepisem, zdjęcia jak to zdjęcia ale chyba nie ma nic lepszego niż nauka poprzez patrzenie jak druga osoba coś robi:)
 Dlatego, po dość długim czasie i z dużą dawką chęci udało mi się nagrać i zmontować filmik jak zrobić pralinki:) 

Mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu zachęci on Was do stworzenia własnoręcznie robionych czekoladek:)

I think that there is no better way to learn how to do something than by watching the other person doing it;) After a  long time, with huge doze of optimism I was able to record and assemble a video about makeing chocolates:)
 I hope that this video will inspire you to make your own chocolates;)





 


Nadzienia do pralinek zostały zrobione tak jak to wcześniej  tutaj opisywałam :) 
I present some chocolate fillings here .


W przypadku tych pralinek postanowiłam nauczyć się temperować czekoladę. 

 Po co?

 Ponieważ uchroni to czekoladę przed nieestetycznym białym nalotem, który może się stworzyć gdy zastygnie oraz przed zbyt szybkim roztapianiem się czekolady w dłoniach. Dodatkowym efektem jest to, że czekolada pięknie się błyszczy:)

At this point I tried to learn how to temper chocolate.Why? Becaouse it can protect chocolate from white coating,  melting too fast in our hand and chocolate will shine much more:).
 
Temperowanie czekolady
(na przykładzie 4 tabliczek czekolady mlecznej):


  • 3 tabliczki czekolady rozpuść powoli w kąpieli wodnej. Czekolada powinna osiągnąć temperaturę 43-46 stopni (granica zakazana 53 stopnie:P)
         Melt  3 bars of chocolate in wather bath. Chocolate should achieve 43-46 C        ( critical limit is   53C)
  • po osiągnięciu tej temperatury zdejmij czekoladę z łaźni i wrzuć do niej czwartą tabliczkę czekolady
         Remove chocolate from wather bath after achieving 43-46C and add fourth bar of chocolate.
  • mieszaj czekoladę aż wszystko się rozpuści i schłodzi do 25 stopni
         Mix it until it melts and cools to 25C
  • pozostaw przez chwilę (ok.5 minut) czekoladę w tej temparaturze
         Leave chocoalate for a while in this temperature (about 5min.)
  • umieść czekoladę ponownie na łaźni wodnej i podgrzej ją do temperatury ok. 29-31 stopni.
         Put chocolate in wather bath again and warm it to 29-31C
  • przez czas pracy z czekoladą staraj się utrzymać jej temperaturę w tym zakresie;)
        Through the process  try to hold temperature 29-31C
  • jeżeli pracujesz z czekoladą gorzką to wszystkie temperatury są wyższe o 2 stopnie:)
       If you're working with dark chocolate all temperatures will be 2C higher :)


Zawsze gdy robię coś czekoladowego po głowie chodzi mi znana od lat piosenka "Czekolada" -klasyk:). Jest to tylko jedna z "czekoladowych piosenek", która działa  na mnie jak taka mała siła napędowa, dzięki której rozkręcam się do działania :D Polecam:)









Jedzenie z muzyką w tle III

piątek, 21 czerwca 2013

Spaghetti and chocolate&strawberry smoothie :)

Uprzedzam podejrzenia- nie, nie zrobię makaronu z czekoladą (mimo, że pomysły i przepisy na dania mięsne i makaronowe z czekoladą mam-aczkolwiek na razie brak śmiałków do próbowania:P).




Z braku czasu na robienie czekoladek itp. postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na spaghetti. Przepis ten pochodzi ze Złotej Księgi Makaronów stojącej na półce i aż proszącej o użycie;P ( stoi oboi Złotej Księgi Czekolady-więc można powiedzieć, że nie uciekam daleko od czekolady:P). Oczywiście bez czekolady nawet w najmniejszej ilości się nie obyło-na deser czekoladowo-waniliowo-truskawkowe smoothie :)
.


Składniki (porcja na 6 osób):


  • 2 puszki pomidorów całych, bez przypraw (plus miałam 2 pomidory to je także dodałam-bez skórki-pomidory z puszki można zastąpić świeżymi pomidorami)
  • 500 g mięsa mielonego (ja użyłam mięsa z indyka)
  • świeża bazylia(ilość zależy od gustu-ja oskubałam prawie cały mały krzaczek:))
  • chilli w proszku oraz jedna świeża lub suszona papryczka chilli (użyłam dosyć mocnego chilli także wystarczyła szczypta dodana do mięsa oraz jedna mała pokrojona papryczka)
  • makaron do spaghetti (w domu miałam biały aczkolwiek przetestowałam także z brązowym:))
  • 4 ząbki czosnku
  • 300g startego sera
 Przygotowanie:
1. Makaron ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu:P
2. Do mięsa wcześniej dodałam soli i pieprzu, a następnie chilli w proszku. Następnie mięso należy przemieszać i zostawić na 15-30 minut.


3. Następnie na rozgrzanej oliwie z oliwek podsmażyłam odrobinę mięso z posiekaną bazylią, a następnie przełożyłam je do miseczki.



4. Na tej samej patelni podsmażyłam pokrojony bardzo drobno czosnek oraz papryczkę chilli (ok.3-4 minuty-aż czosnek lekko się zarumieni ale nie przypiecze).



5.Następnie należy dodać pomidory oraz kolejną porcję posiekanej bazylii i tak dusić ok 5minut.



6. Następnie dodać mięso i całość dusić ok.10-15minut.



7. Na samym końcu do sosu dodać część startego sera- sos będzie bardziej gęsty. Oczywiście z sera można zrezygnować całkowicie lub posypać na końcu całość odrobiną:)




Na deser smoothie czekoladowo-waniliowo-truskawkowy (a jakże, bez czekolady, a w tym wypadku lodów czekoladowych, się nie obejdzie, zwłaszcza w taką upalną pogodę:P).



 W blenderze należy zmiksować truskawki, a następnie porcjami dodawać lody i miksować dalej. Do całości można dodać świeżą miętę - daje ona większe orzeźwienie:).







 Smacznego:)




poniedziałek, 17 czerwca 2013

Ciateczka muesli :)



Nauka nauką, lekki brak czasu na relaks odczuwalny aczkolwiek jeść coś trzeba:D
Przyznać muszę, że pomysł na ciasteczka przyszedł w desperackim momencie chęci na coś słodkiego podczas nauki:P Zatem, wymiotłam to co było w lodówce i zmieszałam z płatkami muesli otrzymując pyszne, słodkie ciasteczka;)
Przepis prosty, niewymagający nawet odmierzania konkretnych ilości składników:)

 
Składniki:

  • dmuchany ryż
  • tabliczka czekolady (gorzkiej/mlecznej- ja miałam pod ręką mleczną)
  • muesli (użyłam pomieszanych muesli tropikalnych i orzechowych z biedronki:))
  • owoce-1 kiwi, paczka borówek, kilka truskawek - te owoce miałam pod ręką w danej chwili:)
  • miód - ewentualnie cukier
  • woda/mleko
 Nie podaję konkretnych ilości składników, ponieważ wszystko mieszałam na oko tak aby po dodaniu mleka lub wody całość  kleiła się ze sobą :). Już w trakcie mieszania wszystkiego ze sobą widok był bardzo apetyczny:)




Ciasteczka piec w temp. ok. 180-200 stopni przez 10-15 minut. Najlepiej po prostu kontrolować wygląd ciasteczek. Po wyjęciu z piekarnika ciasteczka będą miękkie-dopiero jak trochę ostygną zrobią się twardsze i bardziej kruche:).

Z ilości składników widocznych zdjęciu wyszło mi ok. (25-30) ciasteczek.

Smacznego:)















sobota, 1 czerwca 2013

Makaroniki :)




Jakiś czas temu natknęłam się na blog Madame Edith. Na swoim blogu prezentowała cudnie wyglądające makaroniki. W zasadzie czemu by nie spróbować ich zrobić? Dodatkową zachętą jest ich trwająca w tej chwili sława- wszędzie się słyszy o makaronikach...zatem postanowiłam sprawdzić na czym polega ich fenomen.



Skład i wytworzenie nie jest skomplikowane- jedyna trudność to zrobienie równych, pasujących do siebie części. Na szczęście istnieje coś takiego jak forma na makaroniki, aczkolwiek, niestety nie posiadam takiej. Poskutkowało to tym, że szukając odpowiednich, pasujących do siebie części czułam się trochę jak przy składaniu puzzli-a naprawdę starałam się wyciskać na blachę równe porcje:P.

Skład:

 Ciasteczka:
  • 4 białka
  • 350 g cukru pudru
  • 100g migdałów ( ja kupiłam słupki i zmieliłam na pył)
  • 60 g białego cukru
  • 1 łyżeczka esencji śmietankowej
Białka ubij z odrobiną soli na sztywno. Ubijając, dodawaj cukru białego. Jak piana będzie sztywna, za pomocą łyżki dodaj zmielone na pył migdały wymieszane z cukrem pudrem. Stworzy się "ciasto":



 Następnie za pomocą rękawa (lub czegoś podobnego-osobiście używam "cukierniczej strzykawki" :P) nakładaj porcje ciasta na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Dla ułatwienia można na papierze narysować kółka. Pamiętać należy o tym, aby między porcjami zostawiać dość konkretny odstęp--> inaczej nasze makaroniki się zleją w jedną wielką bezę:P (potem niestety trzeba to kroić i nie wygląda to zbyt hmm elegancko, ale kwadratowe makaroniki też są bardzo dobre:P).

Jeżeli masz ochotę (i barwniki spożywcze, kawę itp.) to możesz ciasto podzielić na kilka porcji i każdą "pokolorować".


Przed włożeniem makaroników do piekarnika należy je odstawić na ok.30 minut. W tym czasie piekarnik należy rozgrzać do 150 stopni. Makaroniki suszyć ( z termoobiegiem) przez 20-25 minut.



 Z takiej porcji wyszło mi ok.60 makaroników :




 Nadzienie:

 Makaroniki przełożyłam kremem limonkowo-cytrynowym oraz truskawkowym.



Krem limonkowo-cytrynowy:

  • ok. 60 g miękkiej margaryny (lub masła:))
  • ok. 80-100 g mleka w proszku
  • 2 łyżki cukru pudru
  • skórka starta z całej jednej cytryny i limonki
  •  sok z 3/4 cytryny i całej limonki
Margarynę należy utrzeć z cukrem pudrem. Następnie dodać mleko w proszku (ilość zależna od konsystencji) oraz starte skórki i sok.  Wszystko dobrze wymieszać. Przechowywać w lodówce do momentu smarowania makaroników:).

Krem truskawkowy:

  •  ok. 200 g truskawek
  •    ok. 60 g miękkiej margaryny
  •  ok. 50 g mleka w proszku
  • 2 łyżki cukru pudru
  • odrobina budyniu (łyżka/dwie)
 Margarynę stopiłam z cukrem pudrem. Dodałam zmiksowane truskawki oraz budyń z mlekiem w proszku-w ten sposób powstał mi niby budyń/krem truskawkowy. Po ostygnięciu przechowywać w lodówce:).

Teraz wystarczy już tylko przełożyć kremem makaroniki:) Mała słodycz do weekendowej kawy gotowa;).







 
 Smacznego ;)

















Ostatnie kuszenie